Zmiana mentalności

 

Kiedy znika czas, przestrzeń staje się pudłem, a nawet, gdy jest nieskończona – więzieniem. To czas, który tracimy, nadganiamy, trwonimy, marnujemy – nadaje miejscom i ludziom głębię.
Dziś wielu odcięło przeszłość – bo w niej czai się jakieś zło. Inni nie widzą przyszłości – bo w najdalszym jej punkcie czeka śmierć, a następnie koniec wszechświata.
Kiedy najdalsze zbliża się do najdalszego nie pozostaje nic innego, jak schować się w “tu i teraz”, w jakichś pierdółkach, grillach, weekendach, wożeniu dzieci do przedszkola, schować głowę w piach codzienności. Zwierzęta nie mają wspomnień (prawdopodobnie), więc nie chorują psychicznie, bo wszelkie problemy psychiczne wymagają dobrej, a czasami zbyt dobrej pamięci. Jeśli chory psychicznie straci całą pamięć, przestaje być chory – nie ma już treści dla objawów, które żywią się traumatycznymi obrazami pamięciowymi.

Kiedy jednak tracimy przeszłość, znika też przyszłość – nie można nic zaplanować, zrealizować. Dlatego wszelkie teorie o byciu tu i teraz, mindfullness i ważności połączone z wątkami ascezy pamięci niszczą kulturę, sztukę, historię, tradycję.
Inna sprawa, że pamiętamy tylko zło swoje i innych, a nie widzimy dobra swojego i innych. Tak działa filtr, źle ustawiony w dzieciństwie – za zło jest kara, często boska, a za dobro nie – ewentualnie kiedyś tam w zaświatach, po najdłuższym – uchroń mnie panie Boże – życiu i dożyciu, jak to lubią określać ubezpieczalnie.

Człowiek bez pamięci to zwierzę – to jedno. Ale człowiek chory, który pamięta tylko zło, to gorzej niż zwierzę, bo tu pojawiają się wampiry, demony, wróżki, elfy, krasnoludki, czarownice i ufoludki, zombi, żywe trupy i wszystkie inne bestie mitologiczne. Tworzenie mitów to natura ludzka, a ona wymaga złej pamięci.

Jeśli człowiek by przez chwilę, na sekundę zaprzeczył swemu złu, orzekł, że to wyłącznie słabość i błędy, także mutacje genetyczne, to byłby absolutnie wolny. Czy po takiej sekundzie nie zapragnąłby wieczności? Ale to już w głowie się nie mieści instytucjom, które jak ZUS, skarbówka, policja, sądy żyją z ludzkiej, jeszcze niewykorzenionej przez ewolucję, skłonności do samo potępiania, samooskarżania i wszelkiego innego “poczuwania się do winy”.

Kiedy zrozumiesz ten tekst, bo dziś go wyprzesz zaraz do nieświadomości, bo jest on niezgodny z aktualnymi kanonami myślenia – miną lata, może autora już nie będzie wśród nas. Może, a nawet na pewno będzie wolny od wyrzutów sumienia. Pytanie jednak – jeśli pozbędziesz się poczucia winy, czyli jedynej bazy, na której zbudowałeś czy zbudowałaś swoją egzystencję – to co dalej? Co w zamian? Jeśli nie stałe przeczucie kary, to jak ludzi motywować? Co dać im, zabierając im to, co mają najcenniejsze…? Ja to wiem, ale w stanie umysłu, w jakim się znajdujesz obecnie i tak w to nie uwierzysz. Dlatego musisz wyruszyć sam czy sama w drogę. Ona nie będzie łatwa. Ale trud się opłaca. Nawet jeśli poza horyzontem nic dalej nie ma lub jest ni takie jak sobie wyobrażałeś …

 

Zmiana mentalności